Gilis, terapia na warszawski styczeń

Wyspę można obejść dookoła w godzinę. Nie ma tutaj ruchu, samochodów, skuterów. Biały i miękki jak puder piasek otacza wyspę wstążką plaż, nad którymi pochylają się kokosowe palmy. Po piaszczystych ścieżkach biegnących do środka wyspy można chodzić boso. Na przybrzeżne, podmorskie łąki z wodą sięgającą do kolan przypływają morskie żółwie. Wieczorem słońce chowa się za stożek wulkanu Agung, najwyższej góry nieodległego Bali. Taka jest Gili Air.

Foto: dzień na Gili

3 razy Gili

Gili to po indonezyjsku mała wyspa. Indonezja ma ich kilkanaście tysięcy. Ale wszyscy i tak wiedzą, że nazwa „Gili” zarezerwowana jest dla tych trzech specjalnych wysp. Gili Air, Gili Trawangan i Gili Meno. Inaczej Gili A, Gili T no i Meno.

Dostanie się tutaj ze wschodniej Bali zajmuje 3  godziny. Szybkie, prywatne łodzie oferują kilkanaście rejsów dziennie z portu w Padangbai. 

Foto: Port w Padangbai

Ceny biletów są zróżnicowanie, zależą od firmy przewozowej i od ilości klientów (zwykle 20 – 30 USD za rejs w jedną stronę, przewóz desek surfingowych płatny jest ekstra). Na łodzi zrozumiałam, o co chodzi w pojawiających się co jakiś czas wiadomościach o zatopionych promach w tej części świata. Wejść i wyjść z części siedzącej można było tylko przez wąskie drzwi na rufie i na dziobie z zatrzaskiwaną klapą, a przez niedomykające się okna do środka lała się woda, którą próbowałam zatamować upychając w otwór okienny kamizelki ratunkowe.   

Foto: Tandjung, budka z biletami na Gillis 

Gili leżą o rzut beretem od północnej części wyspy Lombok – więc dostać się można tutaj łatwo z portu Tandjung.  Na Gili A z Tandjung płynie się 20 minut. Pływają tam regularnie łodzie zarówno „państwowe” jak i „komercyjne”. W porcie na plaży jest specjalna budka (poza głównym terminalem), w której można kupić, po dolarze, bilety na „państwowe” łodzie na Gili. Łodzie nie mają stałego rozkładu – odpływają, kiedy uda się sprzedać 30 biletów. Cumują tuż na plaży, bez pomostu – więc nie da się dostać na pokład nie zamoczywszy nóg. No i lepiej nie mieć ze sobą walizek – trudno wnosi się je na łódź wprost z plaży.

Foto: "państwowa" łódź na Gilis

Nurkowanie i leżak pod palmą

Co można robić na Gili A – w sumie, tylko dwie rzeczy – odpoczywać leżąc na plaży w cieniu palm na jednym z restauracyjnych leżaków, na bambusowych łóżkach lub na rozłożonych na piasku poduszkach, popijając rano mango smoothies i zielone orzechy kokosowe, a wieczorem lokalne piwo Bintang, lub nurkować.

Foto: mapka miejsc nurkowych na Gilis

Gili to miejsce ze światowej klasy miejscami do nurkowania – pięknymi rafami z niesamowitą ilością morskiej fauny, tysiącami ryb żyjących na rafie, podwodnymi kanionami, ścianą Gili T i bardzo dobrą przejrzystości wody. Gili znane są też z żyjących tutaj w obfitości żółwi morskich. Nie trzeba nawet nurkować, żeby je zobaczyć, wystarczy zabrać maskę i fajkę i odpłynąć 50 metrów od plaży – żółwie żerują tutaj na przybrzeżnych łąkach trawy morskiej, nie zwracając najmniejszej uwagi na zachwyconych nimi turystów.

Foto: łódź nurkowa na Gillis

Szkół nurkowych jest tutaj niezliczona ilość – ceny wszędzie są podobne (40 USD za pojedyncze nurkowanie).  Wybrałam Blue Marlin – centrum nurkowe, które działa w kilkunastu miejscach w Indonezji – wszystko od standardu łodzi, sprzętu, organizacji nurkowań oraz instruktorów było bez zarzutu.   Jakość nurkowań, biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu, ilość morskiej fauny, stan rafy koralowej i przejrzystość  wody znacznie przewyższała inne miejsca, z których nurkowałam w południowo wschodniej Azji i była porównywalna tylko z miejscami do nurkowania przy ścianach na Nusa Penida. Głębokość nurkowana dochodzi tutaj do 40 metrów (ukształtowanie terenu pozwala na więcej).

Foto: po nurkowaniu

Najlepsza terapia na zimowy spleen  

Zatrzymałam się na Gili A, w listopadzie wyspa była niemal pusta (ku mojej radości i niezadowoleniu lokalnych sprzedawców pamiątek). Nie da się nie lubić Gili Air. Miejsca noclegowe są w położonych tuż przy plażach parterowych bungalowach i małych hotelikach. Lokalne restauracje wystawiają stoliki wprost na piasek, w cieniu palm, role stołów pełnią bambusowe kabany lub rozłożone na plaży poduszki. Ceny niewysokie (około 20 USD za pokój, 5 USD za danie główne, 3 USD za piwo na plaży).

Foto: Gili A

Po Gilis się chodzi. Alternatywą do chodzenia są rowery, które można wypożyczyć na każdym kroku (ale trzeba je potem pchać po piaszczystych fragmentach drogi) albo małe bryczki cidomo ciągnięte przez pojedyncze malutkie koniki (których lepiej unikać, ze względu na dobro zwierząt i na wygórowane ceny – 10 USD za 1,5 km trasę).

Foto: Gili taxi - cidomo

Z Gili A łatwo można się dostać na Meno i na Gili T. Gili T jest mniej więcej trzy razy bardziej gwarne od Gili A. Wschodnia strony Gili T to nieprzerwane pasmo restauracji ze stolikami wprost na plaży i główną ulicą wyspy,  wzdłuż, której ciągną się dziesiątki szkół nurkowych, sklepów i barów. 

Foto: Gili T, główna ulica 

Gili T ma opinię wyspy, na którą przyjeżdża się poimprezować (Gili A to przy Gili T po prostu nudne miejsce). W Indonezji substancje psychoaktywne są na cenzurowanym i grożą za nie surowe kary, ale Gili T z jakiegoś powodu, nie przejmuje się tym za bardzo. Co drugi bar na plaży bez skrepowania reklamuje grzybki halucynki,  oferowane tutaj w obfitości przez kelnerów serwujących drinki.

Foto: Gilli T

Gilis to jedno z tych miejsc w Indonezji, do których nie warto nie przyjechać i doskonała alternatywa dla zgiełku Bali. Nie warto zabierać tutaj deski surfingowej – Gili A ma na południowej stronie surf break, który daje szanse na surfing, ale nie będzie on tak dobry jak na sąsiednim Lombok lub na Bali.

Foto: Gilli T 

Na Gilis warto przyjechać dla nurkowania – wyspy z efektem „big blue” zadowolą zaawansowanych nurków, ale są też dobrym miejscem do nauki nurkowania i zrobienia pierwszego certyfikatu open water diver.

Kiedy tu przyjechać ? To wyspy na cały rok, które świetnie się sprawdzą jako terapia na polską zimę. Według źródeł oficjalnych, najlepszy czas to pora sucha trwająca od maja do września. Od listopada do marca to oficjalny okres pory deszczowej na Lombok, ale Gilis mają swój własny mikroklimat – nawet jeżeli pada na Lombok to na Gilis zazwyczaj ciągle świeci słońce.  

Foto: Zachód słońca z widokiem na Mount Agung, Gili A





Comments

Popular posts from this blog

Jak podróżować po Wietnamie – loty, pociągi, autobusy

Pamiątki z Wietnamu

Malezja, Kuala Lumpur, im wyżej tym lepiej