Tajlandzka Riwiera, na południe od Hua Hin
Hua Hin jest dużym nadmorskim kurortem, zabudowanym wysokimi budynkami hoteli i apartamentowców. Miasto jest magnesem i dla zmęczonych upałem mieszkańców Bangkoku i dla turystów z Europy, z których wielu osiedliło się tu na stałe. Na południe od Hua Hin, przez kolejne 60 kilometrów aż do Parku Narodowego Khao San Roi Yot rozciąga się piękne wybrzeże zabudowane willami, lub niewielkimi nadmorskimi hotelami, otoczone idyllicznym krajobrazem tajlandzkich wiosek, plantacji bananowców i palm kokosowych, z zamykającymi krajobraz od zachodu górami.
Foto: plaża Pak Nam Pran z punktu widokowego nad plażą Khao Kalok
Najlepsze jest to, że na ten kawałek wybrzeża mało kto przyjeżdża. Turyści wolą Hua Hin albo jadą bezpośrednio na południowe wyspy. Tutaj docierają na wakacje lub weekendy mieszkańcy Bangkoku, albo wtajemniczeni ekspaci, którzy mieszkają tu na stałe. Jest pięknie spokojnie i idyllicznie. Oferta noclegowa zaczyna się od 20 USD za bungalowy przy plaży za noc.
Foto: plaża Pak Nam Pran
Jednym z miejsc, w którym warto się zatrzymać na spokojne kilka dni wakacji, albo na pracę zdalną, jest położna 30 kilometrów na południe od Hua Hin, nadbrzeżne Pak Nam Pram. Położona przy ujściu rzeki Pran Buri osada zabudowana jest nadmorskimi willami i małymi butikowymi resortami. To miejsce jest bardzo odległe w klimacie od Huai Hin - cisza spokój, jednopiętrowe zabudowania, nadmorskie kawiarnie i restauracje. Plaża ciągnie się od ujścia rzeki Pran Buri, przez 8 kilometrów aż Thao Ko Sa Forest Park przy plaży Khao Kalok. To chroniona część wybrzeża z wapienną górą, na którą prowadzi stromy szlak pieszy na punkt widokowy. Ze szczytu góry schodzi się na drugą stronę aż do morza, stąd kilometr na południe, można dojść do kolejnej plaży lub wrócić brodząc w ciepłej wodzie do plaży Khao Kalok, gdzie mieszkańcy rozkładają się pod wieczór ze stołami piknikowymi. Najładniejszym odcinkiem plaży w Pak Nam Pram jest właśnie okolica Khao Kalok, bliżej ujścia rzeki Pran Buri plaża jest wąska i częściowo betonowana.
Foto: plaża Khao Kalok
Pak Nam jest jednym z najlepszych w Tajlandii miejsc do kitesurfingu i wing-foil. Pomiędzy grudniem a majem, popołudniami, można tu oczekiwać stabilnego wiatru wiejącego pomiędzy 15 a 20 węzłów. Na miejscu, w sezonie działają cztery szkoły kitesurfingowe. Tłoku nie ma - na wodzie jest zwykle nie więcej niż 40 kajtów.
Foto: Yoda kite school
Do Pak Nam rzadko zaglądają zachodni turyści, którzy na całą Tajlandię mają 2 lub 3 tygodnie, jest to natomiast świetne miejsce do pracy dla digital nomads. Wynajęcie 50 metrowego apartamentu z basenem i widokiem nad morzem to wydatek około 300-350 USD za miesiąc. Dostanie się na lotnisko w Bangkoku zajmuje 4 godziny. Do Hua Hin można się dostać grabem za 10 USD w pół godziny. Jest cicho spokojnie i przyjaźnie. Nie ma tłumów, jak zwykle na południowych wyspach w Tajlandii. Wiejski krajobraz dookoła z plantacjami palm kokosowych i bananowców jest idylliczny.
Foto: Pak Nam Pran
Dalej, na południe od Khao Kalok rozciągają się kolejne piękne zatoki otoczone po bokach wapiennymi górami porośniętymi tropikalną roślinnością. Kolejna to Sam Roi Yot Beach - zwana też, nie bez powodu, Zatoką Delfinów. Podobnie jak Pak Nam Pran zatoka otoczona jest małymi rodzinnymi resortami. Za Zatoką Delfinów zaczyna się park narodowy Khao Sam Roi Yot (o którym piszę w następnym poście.
Foto: Zatoka Delfinów
Comments
Post a Comment