Tajlandia, Chumphon - najlepszy homestay w mieście

Są takie miejsca, do których przyjeżdża się tylko z konieczności, żeby złapać pociąg albo prom gdzieś dalej. Takim miejscem jest Chumphon, położone 500 km na południe od Bangkoku, 30 tysięczne miasto i stolica prowincji, z lotniskiem, stacją kolejową i nocnym targiem przy głównej ulicy. 



Foto: homestay w Chumphon 

Głównym powodem żeby tu się pojawić jest Koh Tao. Porośnięta tropikalną dżunglą wyspa, znana ze świetnych warunków do nurkowania. Szybkie promy na Koh Tao, z przystani pod miastem odchodzą rano i w południe, więc zwykle nie ma rady i trzeba zostać w Chumphom na noc. 



Foto: stacja kolejowa w Chumphon


Sprawdziłam co w mieście miał do zaoferowania booking.com. Nie było tego dużo, budżetowe hotele w centrum, podupadłe resorty na obrzeżach. Trochę w desperacji znalazłam ten homestay. Zwykle unikam miejsc oznaczonym jako “home stays” bo nigdy niewiadomo na co się trafi. Z hotelami jest prościej. Mogą być tanie lub drogie czyste lub brudne ale zwykle wiadomo czego można się spodziewać w relacji ceny do jakości. Mieszkanie u kogoś w domu zawsze jest zagadką. Poza tym wymusza dużo więcej międzyludzkich interakcji, rozmów i daje mniej prywatności niż anonimowe hotele. 



Foto: plaża w Chumphon


Wcześniej wiele razy  spałam w home stays w górach w Wietnamie, w tradycyjnych górskich domach, na materacach, we wspólnych przestrzeniach poprzedzielanych od siebie nawleczonymi na sznurek zasłonkami, z otwartym paleniskiem pośrodku kuchni i rodzinnymi obiadami, do których siadało się wprost na drewnianej podłodze zbudowanych na palach domów, ale poza górami raczej ich unikałam. 



Foto: homestay Chumphon

Homestay w Chumphong był w wiosce rybackiej, tuż nad rzeką, 30 minut tuk tukiem od stacji kolejowej. Dostać się można do niego przez wąską plątaninę cementowych i drewnianych kładek, pomiędzy domami na palach obrastającymi rzekę. W dużym drewnianym domu mieszkała trzypokoleniowa rodzina. W środku była wspólna przestrzeń z kuchnią i miejscami do siedzenia, z której wchodziło się do małych, czystych, skromnie urządzonych pokoi bez okien. Do wyboru były pokoje tylko z materacami lub z tradycyjnymi łóżkami. 



Foto: rzeka Phanang Tak 


Najpiękniejszą częścią domu był ogromny drewniany taras, z hamakami i fotelem na biegunach, wychodzący wprost na rzekę. Na rzece dużo się działo, pełnomorskie kurty rybackie wracały z połowu, nawigowały pomiędzy nimi tradycyjne tajskie drewniane łodzie. Wystarczyło,  położyć się w hamaku i patrzeć na codzienny spektakl pracującej wioski rybackiej. Na przeciwko, po drugiej stronie rzeki, był targ rybny, chińska świątynia i ulica prowadząca do ujścia rzeki i miejskiej plaży. 



Foto: targ rybny Chumphon

Wieczorem wlaściciel homestay podrzucił mnie na główną ulicę Chumphon na nocny targ, gdzie lokalni sprzedawcy oferowali przyrządzany na miejscu makaron phat thai, słodki ryż z mango i tajskie naleśniki. 




Foto: nocny targ Chumphon

Sierpień to niski sezon turystyczny w Tajlandii i właściciel trochę narzekał. Gdy tylko przebudował swój dom dodając pokoje dla turystów przyszedł covid. Teraz sytuacja ciągle nie wróciła do tego co było przed 2020. Przyjeżdżają tu głównie turyści z Europy, dużo z rzadziej z Azji. Latem to głównie rodziny z dziećmi w wieku szkolnym, prawdziwy sezon backpakerow zaczyna się w grudniu i trwa do końca marca. 



Foto: przeprawa na drugą stronę rzeki Phanang Tak 

Nocą rzeka zrobiła się cicha i pusta, wszystkie łodzie wyszły w morze na nocny połów. Głośno będzie tu znowu rano gdy rybacy wrócą sprzedać połów na pobliskim rybim targu.  Śniadanie było oczywiście na tarasie, a potem już łódź na drugą stronę rzeki i taksówka do promu (przystań promów na Koh Tao jest położna za miastem, stawki taksówkowe są stałe 5 USD od osoby).



Foto: przystań promowa na Koh Tao, Chumphon


Homestay nazywa się Rub Lom Chom Klong i można go znaleść na www.booking.com. Pokój ze śniadaniem kosztuje około 20 USD

Comments

Popular posts from this blog

Jak podróżować po Wietnamie – loty, pociągi, autobusy

Pamiątki z Wietnamu

Malezja, Kuala Lumpur, im wyżej tym lepiej